ten, który ucieka.

Aura Dione “Cut Me”

Czas mija. Myśli upływają. Większość matur za mną.

 zmiany, zmiany, zmiany… 

end of school

Krótko i w miarę chronologicznie:

- ukończyłęm liceum (średnia miała być 3,14 ale po przeliczeniu wyszło równe 3 czyli wciąż najlepsza średnia od początku gimnazjum - należy zaznaczyć, że miałem wyjebane w szkołę jak nigdy dotąd)

- zakończenie roku szkolnego już za mną (dzień wczorajszy tj. czwartek - pierwszy raz w życiu olałem strój galowy w takiej sytuacji)

- ostatnia w życiu popijawa z licealną klasą (tak, to też wczoraj).

W tle leci sobie Plasticines “I’m down”, a ja zastanawiam się do u licha dalej zrobić ze swoim życiem. Niby jest plan ale myśl, że od tej pory to głównie ja, a nie zbieg okoliczności i długa lista przypadków będę decydować o dalszym przebiegu swojego życia załącza drobny niepokój. Miałem pójść wcześniej spać i byłem przekurewsko zmęczony ale postanowiłem na chwilę pozostać przy komputerze - w ten oto piękny sposób północ przeszła transformację do formy half past two ej em. Nawet nie wiem czy mam ochotę na piwo, które chłodzi się w lodówce… Teraz już nic nie wiem. 

crossing the rubicon

Słucham sobie “Crossing The Rubicon” od The Sounds.

Nowe decyzje przede mną. Wciąż balansuję na krawędzi. Wciąż uderzam w przeciwników ich własną bronią.

Mógłbym w nieskończoność słuchać smutniejszych okołorockowych kawałków z czasów 1 klasy liceum. Dokładnie tak się teraz czuję. 

po konferencji, przed koszmarem

Już po konferencji, teraz odliczam dni do następnej. W stolicy widziałem się z kumplem po pięcioletniej przerwie, gdzieś pomiędzy tym wszystkim ukradli mi iPoda. Do dziś nie mam pojęcia jak (i wciąż sądze, że za kradzież powinno się mordować albo ucinać łape).

Słucham bez przerwy kawałków Emiliany Torrini, na wyrywki i z różnych albumów. Od jakichś dwóch dni w sumie. Nie mogę przestać i w sumie… nie chcę :)

Kodzę kolejną strone, być może ta pomoże troche społeczeństwu. Być może uda mi się zarobić coś na reklamach jeśli pomysł chwyci.

Nie lubię kiedy ludzie okazują swoje słabości. Pewien ziom nawalił dwa razy z rzędu. Nie kurwa, utrudnianie komuś życia żeby się pośmiać nie jest zabawne (troche współczuję kumpeli).

Cała masa różnych rozmyślań… i trzeba kupić nowego iPoda.

Konferencja znowu otworzyła mi oczy. Rozkminiam, planuję i przeliczam. Let’s see what future can offer… 

update

O, fajnie. Tumblr zmienił część grafik w panelu na nowe. :)

Nienawidzę kiedy jeszcze nie mogę/nie chcę iść spać (a muszę bo trzeba wstać wcześniej) i mam jeszcze sporo rzeczy do zrobienia… :/

Emiliana Torrini “Jungle Drum”

Może i moje serce nie bije niczym afrykańskie bębny (zakochany na szczęście też nie jestem) ale ten kawałek zdecydowanie poprawia mi nastrój :) znalezione gdzieś w zakamarkach sieci kilka dni temu.

Zastanawiam się kiedy zauważyłem, że nie wszystko da się zamknąć w proste ramy. Rzeczywiście, nie wszystkie wybory i preferencje są tak proste jak ulubiony utwór i potrawa (choć i tych nie mogę jednoznacznie wskazać).

Uwięziony pośród nieskończonej fali synkopowanego beatu, uwięziony pośród swoich wspomnień. Zapętlam powyższy kawałek (odkrycie kumpla, niedawno otrzymałem od niego powyższy link) i przeglądam zdjęcie ze swojego starego telefonu… Okazuje się, że nie zrobiłem backupu przed przesiadką na nowy złomofon i niespodziewanie natrafiłem na starą kolekcje zdjęć. Zgadza się, ostało się nawet coś z tej pamiętnej jesieni 2009… Jednocześnie najlepszy i najgorszy czas w moim życiu. Tęsknie za tymi czasami, tęsknie za ówczesną rzeczywistością i jeszcze czymś. Nawet nie moge się doliczyć w myślach jak długa jest aktualna przerwa… to źle czy dobrze?

Kolejny kawałek dla Ciebie. Nawet bardziej adekwatny niż poprzedni - bardziej pozytywne brzmienie, coś jak nadzieja (i jednoczesne wymazanie świadomości, że jest matką głupców) zapisana w nutach.

Dla tej, która ostatnio straciła kota. Przykro mi, najszczersze wyrazy współczucia…